Jakiś czas temu pisałem o sklepie riff. I o tym, kto tam pracuje. Było to bodajże w maju, kiedy poszła mi struna i musiałem wymieniać.
Prawda jest taka, że nie miałem racji. Tam nie pracują lenie. Tam pracują kurwy, pedały, chuje i psy posrańcy.
Musiałem znowu wymienić struny i dać gitarę do regulacji. Poszedłem więc do innego sklepu niż riff, nauczony doświadczeniem. Zresztą w nim właśnie kupowałem gitarę. Gadam sobie ze sprzedawcą, mówię, że gitarę trzeba podregulować i pewnie struny też by sięprzydało wymienić. Koleś tak patrzy…
- Struny mają być dziewiątki, jak te?
- Erm, to są dziesiątki.
- Na pewno to są dziewiątki.
- W każdym razie, ja prosiłem o dziesiątki.
- Tutaj?
- Nie, w innym sklepie.
Popatrzył się dziwnie i patrzy na mostek.
- Widzę, że menzura rozregulowana, mamy to zrobić?
Oględziny nauczyciela już mi powiedziały, że regulacja jest potrzebna, więc się zgodziłem. Wstępnie umówiliśmy się na 50zł za nowe struny i regulację menzury.
Wróciłem po jakimś czasie i okazuje się, że:
* w Riffie pracują ślepi idioci – nie odróżniają strun .010 od .009
* w Riffie pracują kurwy, bo rozjebali całą regulację przy tak prostej czynności jak założenie strun
* w Riffie pracują pizdy, bo udało im się rozjebać sprężynki na mostku, zresztą jednej brakowało
* w Riffie pracują złodzieje, bo nie dość że rozjebali strunę i kazali płacić, to przy prostej wymianie strun robią straty na 40zł (+ wymiana strun na .010 – 70zł łącznie)
Generalnie to teraz mogą mnie cmoknąć, bo mam już narzędzia do wymiany. Ale jak będę kupował struny, to też nie w riffie, bo nie umieja przczytac informacji na opakowaniu…